Eugene J. Martin – wizualne partytury w przestrzeni abstrakcji
Eugene J. Martin należał do tych amerykańskich artystów, których twórczość trudno zamknąć w jednym prostym opisie. Pracował na styku rysunku, malarstwa i grafiki, a jego charakterystyczny język wizualny wyrastał z fascynacji linią, rytmem i strukturą obrazu. Najczęściej kojarzony jest z czarno-białymi, a później także barwnymi kompozycjami tworzonymi tuszem, ołówkiem i farbą, w których abstrakcja spotykała się z organicznym ruchem form. Jego prace bywają odbierane jak wizualne partytury: pełne powtórzeń, improwizacji, napięcia i swobody, ale jednocześnie bardzo precyzyjnie zorganizowane.
To dobra okazja, by przypomnieć artystę w rocznicę jego urodzin — Eugene J. Martin urodził się 24 lipca 1938 roku w Waszyngtonie. Przez lata wypracował własny idiom twórczy, niezależny od najgłośniejszych nurtów amerykańskiej sztuki powojennej. Choć funkcjonował obok dominujących tendencji, takich jak ekspresjonizm abstrakcyjny czy minimalizm, nie wpisywał się w nie w sposób oczywisty. Właśnie ta osobność sprawia dziś, że jego dorobek przyciąga uwagę z nową siłą.
Martin studiował na początku w Art Institute of Chicago, a następnie związał się z obiegiem artystycznym Waszyngtonu. Jego droga nie była typową historią błyskawicznego sukcesu. Przez długi czas pozostawał twórcą cenionym raczej przez uważnych odbiorców, kolekcjonerów i kuratorów niż szeroką publiczność. To jednak nie osłabiło spójności jego pracy. Przeciwnie — pozwoliło mu konsekwentnie rozwijać własną metodę, opartą na cierpliwym budowaniu obrazu z gęstej sieci kresek, znaków i płaszczyzn.
W jego realizacjach szczególnie ważna była relacja między spontanicznością a dyscypliną. Z jednej strony widać tam gest, puls ręki i energię improwizacji, z drugiej — wyraźne myślenie o konstrukcji całości. Martin często operował formami, które przypominają komórki, włókna, mapy, układy biologiczne albo nieczytelne zapisy pisma. Dzięki temu jego prace pozostają otwarte interpretacyjnie: można w nich dostrzec zarówno skojarzenia z naturą, jak i z muzyką, kaligrafią czy abstrakcyjnym notowaniem doświadczenia.
Sam artysta określał część swoich prac mianem „satirical abstracts”. To ciekawe określenie, bo sugeruje dystans wobec ścisłych kategorii i jednocześnie pokazuje, że abstrakcja nie musi być całkowicie odcięta od ironii, obserwacji czy indywidualnego komentarza. W przypadku Martina nie chodziło jednak o dosłowność. Jego obrazy i rysunki nie opowiadają historii w tradycyjnym sensie, raczej organizują pole skojarzeń i zmuszają oko do powolnego wchodzenia w detal.
Ważnym elementem jego twórczości była też skala. Potrafił tworzyć zarówno kameralne kompozycje wymagające bliskiego kontaktu, jak i większe prace, w których drobny znak układa się w rozległą, niemal krajobrazową strukturę. Odbiorca porusza się po takim obrazie jak po terenie: dostrzega powtórzenia, przerwy, zagęszczenia i zmiany rytmu. To sztuka, która nie działa jednym efektem, lecz rozwija się w czasie patrzenia.
W kolejnych dekadach zainteresowanie jego dorobkiem rosło, a ważną rolę odegrały wystawy muzealne i galerie przypominające jego specyficzny wkład w historię amerykańskiej abstrakcji. Dziś Martin bywa przywoływany jako twórca niezależny, który rozwinął osobny, natychmiast rozpoznawalny styl i konsekwentnie trzymał się własnej drogi. W tym sensie jego prace dobrze wytrzymują próbę czasu: nie wydają się podporządkowane modzie ani chwilowej estetycznej koniunkturze.
Patrząc na dzieła Eugene’a J. Martina, łatwo zwrócić uwagę na ich medytacyjny aspekt, ale równie istotna jest obecna w nich żywość. To nie są obrazy nieruchome w sensie emocjonalnym. Wręcz przeciwnie — drgają od wewnętrznego napięcia, od mikrozdarzeń zapisanych linią i od nieustannego dialogu pomiędzy porządkiem a rozproszeniem. Być może właśnie dlatego jego sztuka nadal pozostaje tak intrygująca: nie narzuca jednego klucza, lecz zaprasza do uważności.
W rocznicę urodzin Eugene’a J. Martina warto wrócić do tej twórczości jako do przykładu sztuki budowanej cierpliwie, poza uproszczeniami i poza potrzebą łatwego efektu. Jego prace przypominają, że abstrakcja może być jednocześnie rygorystyczna i swobodna, gęsta i przejrzysta, analityczna i intuicyjna. To malarstwo oraz rysunek, które nie domagają się natychmiastowej reakcji, ale zostają w pamięci dzięki własnemu rytmowi i wyjątkowej konsekwencji formalnej. (fot. Wikipedia) #EugeneJMartin