Alison Jackson – gra z rzeczywistością w dobie zdjęć paparazzi

Alison Jackson należy do tych artystek, które bardzo świadomie igrają z tym, co widz uznaje za prawdę. Angielska fotografka, reżyserka i scenarzystka zdobyła rozpoznawalność dzięki pracom stylizowanym na zdjęcia paparazzi i dokumentalne kadry z życia znanych osób. Jej znakiem rozpoznawczym stało się wykorzystywanie sobowtórów celebrytów, polityków i członków rodzin królewskich, by tworzyć obrazy wyglądające jak przypadkowo uchwycone, sensacyjne momenty z prywatnego życia. W efekcie jej twórczość nie opiera się wyłącznie na prowokacji czy żarcie, ale też na dość przenikliwym komentarzu dotyczącym kultury masowej, mediów i naszej skłonności do bezrefleksyjnego wierzenia obrazom.

To właśnie dziś przypada rocznica urodzin Alison Jackson, urodzonej 15 maja 1960 roku. To dobra okazja, by przyjrzeć się artystce, która od lat konsekwentnie bada granicę między autentycznością a inscenizacją i pokazuje, jak łatwo obraz fotograficzny może stać się narzędziem zbiorowej iluzji.

Jackson urodziła się w Southsea w Anglii. Studiowała w Chelsea School of Art, a później na Royal College of Art, gdzie rozwijała własny język artystyczny oparty na obserwacji mediów, mechanizmów sławy i społecznego głodu podglądania znanych postaci. Jej prace od początku były mocno osadzone w kulturze wizualnej końca XX i początku XXI wieku, czyli w epoce tabloidów, telewizji śniadaniowej, narastającej obsesji na punkcie celebrytów i coraz bardziej agresywnego obiegu sensacyjnych zdjęć.

Największy rozgłos przyniosły jej realizacje przedstawiające rzekomo prywatne sceny z udziałem osób powszechnie rozpoznawalnych. W praktyce były to jednak starannie wyreżyserowane fotografie i nagrania z udziałem dublerów, ucharakteryzowanych tak, by odbiorca przez chwilę zawahał się, czy patrzy na fałszerstwo, czy na „szokującą prawdę”. Właśnie to zawahanie jest u Jackson kluczowe. Jej twórczość działa najmocniej nie wtedy, gdy odbiorca od razu rozpoznaje mistyfikację, ale wtedy, gdy przez moment daje się w nią wciągnąć. Ten krótki moment niepewności staje się punktem wyjścia do pytania o to, jak właściwie działa współczesna ikonografia sławy.

W centrum jej zainteresowań bardzo często pojawiała się brytyjska rodzina królewska. Jackson wielokrotnie wykorzystywała wizerunki sobowtórów księżnej Diany, królowej Elżbiety II, króla Karola III czy księcia Williama i księcia Harry’ego, przy czym nie chodziło jej tylko o sam efekt komiczny. Te realizacje celnie pokazywały, jak wielka część publicznego obrazu monarchii opiera się na wyobrażeniach, projekcjach i medialnych narracjach. W podobny sposób traktowała też postacie ze świata polityki i popkultury, odsłaniając, że współczesny odbiorca jest przyzwyczajony do konsumowania nie tyle faktów, ile atrakcyjnie opakowanych sugestii.

W pracach Jackson ważna jest nie tylko sama inscenizacja, ale również estetyka. Jej zdjęcia celowo przypominają fotografie robione w pośpiechu, z ukrycia, z nieidealnym kadrem, często w duchu tabloidowego podglądactwa. To zabieg bardzo precyzyjny. Dzięki niemu artystka wykorzystuje wizualny kod kojarzony z „dowodem” i „przypadkowym odkryciem”. Widz rozpoznaje ten styl natychmiast, bo przez lata nauczył się, że ziarnisty, niby niedbały obraz bywa bardziej wiarygodny niż starannie skomponowany portret studyjny. Jackson odwraca ten mechanizm i pokazuje, że właśnie ten pozór spontaniczności może być najbardziej mylący.

Jej twórczość bywała szeroko komentowana, czasem też krytykowana, bo operuje na cienkiej granicy między satyrą, manipulacją i społecznym eksperymentem. To jednak jeden z powodów, dla których pozostaje postacią ważną. Nie proponuje widzowi wygodnego dystansu. Raczej wciąga go w grę, w której łatwo odkryć własne nawyki patrzenia: skłonność do sensacji, fascynację skandalem, chęć zajrzenia za kulisy życia ludzi znanych z ekranów, okładek i oficjalnych ceremonii. Jej prace nie są więc wyłącznie komentarzem do celebrytów, ale też do odbiorców, którzy ten przemysł nieustannie napędzają.

Jackson działa nie tylko jako fotografka, ale również jako reżyserka i scenarzystka. Poszerzenie pola działania o film i telewizję było naturalnym krokiem, bo jej zainteresowania od początku dotyczyły konstrukcji obrazu publicznego i mechanizmów narracyjnych. W różnych formatach badała to samo zjawisko: jak łatwo można wyprodukować wiarygodną fikcję, jeśli tylko odpowiednio użyje się znajomych kodów wizualnych i społecznych oczekiwań. W czasach, gdy granica między dokumentem, inscenizacją, reklamą i internetową mistyfikacją coraz bardziej się zaciera, jej dorobek brzmi wręcz zaskakująco aktualnie.

Warto też zauważyć, że Jackson nie tworzy klasycznych portretów psychologicznych. Jej bohaterowie są jednocześnie konkretni i symboliczni. Z jednej strony przypominają znane osoby, z drugiej stają się figurami medialnej obsesji. To dlatego jej zdjęcia często są natychmiast czytelne nawet dla osób, które nie śledzą dokładnie świata sztuki współczesnej. Działają przez rozpoznanie, skojarzenie i kulturowy automatyzm. Widz wie, kim „powinien” być bohater zdjęcia, i właśnie na tej automatycznej reakcji artystka buduje napięcie.

W epoce mediów społecznościowych, deepfake’ów i nieustannej produkcji obrazów twórczość Alison Jackson zyskuje dodatkowy wymiar. Kiedy zaczynała, demaskowała przede wszystkim tabloidową logikę i publiczny głód sensacji. Dziś jej prace można czytać jeszcze szerzej — jako ostrzeżenie przed łatwością, z jaką fikcja przybiera formę prawdopodobieństwa. Jej fotografie przypominają, że obraz sam w sobie nie jest gwarancją prawdy, nawet jeśli wygląda znajomo, przekonująco i profesjonalnie niedbale.

Choć często mówi się o niej przez pryzmat kontrowersji, równie ważna jest konsekwencja tej artystycznej strategii. Jackson od lat wraca do pytań o autentyczność, reprezentację i medialny spektakl. Nie moralizuje, nie wykłada wprost jednej poprawnej interpretacji. Zamiast tego tworzy sytuacje, w których odbiorca sam musi zorientować się, jak bardzo ufa temu, co widzi. I właśnie dlatego jej prace zostają w pamięci dłużej niż jednorazowy żart czy efekt skandalu. (fot. Wikipedia) #AlisonJackson