Cy Twombly – malarstwo jako zapis refleksji i pamięci
Twórczość Cy Twombly’ego przez lata wymykała się prostym klasyfikacjom. Jedni widzieli w niej kontynuację ekspresjonizmu abstrakcyjnego, inni – wizualny dziennik pełen odniesień do antyku, poezji i historii sztuki. Jego płótna, zapisane nerwowymi liniami, półczytelnymi słowami i gestami przypominającymi szkolne bazgroły, potrafią budzić konsternację, ale też hipnotyzują intensywnością i swobodą. Twombly traktował obraz jak pole zapisu – emocji, pamięci, literatury, muzyki – bez wyraźnej granicy między rysunkiem a malarstwem.
25 kwietnia przypada rocznica urodzin artysty – przyszedł na świat w 1928 roku w Lexington w stanie Wirginia. Urodzony jako Edwin Parker “Cy” Twombly Jr., otrzymał przydomek po baseballiście Cy Youngu, co zapowiadało amerykański początek biografii, która z czasem nabrała wyraźnie międzynarodowego charakteru. Choć wykształcony w Stanach Zjednoczonych – studiował m.in. w Art Students League w Nowym Jorku oraz w Black Mountain College, gdzie zetknął się z Robertem Rauschenbergiem – ostatecznie to Europa, a zwłaszcza Włochy, stały się jego domem i głównym źródłem inspiracji.
W latach 50. wypracował język malarski, który wyróżniał go na tle rówieśników. W czasie gdy amerykańska scena artystyczna skupiała się na monumentalnych, gestycznych kompozycjach w duchu Pollocka czy de Kooninga, Twombly zaczął redukować formę, wprowadzać elementy pisma odręcznego, cyfry, pojedyncze słowa. Jego prace wyglądały jak fragmenty notatników powiększone do rozmiaru wielkoformatowych płócien. W tym pozornym chaosie kryła się jednak erudycja: odwołania do mitologii greckiej i rzymskiej, do poezji Safony, Owidiusza czy Rilkego.
Przeprowadzka do Włoch pod koniec lat 50. okazała się kluczowa. Antyczne ruiny, śródziemnomorskie światło i ślady historii obecne w codziennym pejzażu znalazły odbicie w jego cyklach malarskich. Twombly nie ilustrował mitów w tradycyjny sposób – raczej przywoływał ich echo, zapisując imiona bohaterów, fragmenty opowieści, daty bitew. Na płótnach pojawiają się Achill, Apollo, Wenus, ale ich obecność jest bardziej sugestią niż narracją. Obraz staje się miejscem pamięci kultury, przepuszczonej przez osobisty gest.
Charakterystyczna dla niego linia – drżąca, zapętlona, momentami przypominająca dziecięce próby pisania – bywała interpretowana jako prowokacja. Krytycy pytali, czy to jeszcze malarstwo, czy już tylko konceptualny żart. Z czasem jednak jego konsekwencja i rozpoznawalność języka artystycznego sprawiły, że Twombly został uznany za jednego z najważniejszych twórców drugiej połowy XX wieku. W latach 90. i 2000. jego wystawy retrospektywne w największych muzeach – od nowojorskiego MoMA po Tate Modern – potwierdziły jego pozycję.
Warto zwrócić uwagę na kolor w jego pracach. Choć wiele wczesnych obrazów operuje stonowaną, niemal monochromatyczną paletą – biele, szarości, czernie – w późniejszych cyklach kolor nabiera intensywności. Seria „Bacchus” z połowy pierwszej dekady XXI wieku to eksplozja czerwieni, dynamicznych, spiralnych linii, które wypełniają monumentalne płótna. Z kolei w cyklu „Róże” artysta łączy lekkość roślinnych motywów z cytatami z poezji, tworząc kompozycje subtelne, a jednocześnie pełne napięcia.
Twombly był również rzeźbiarzem. Jego białe, często pokryte farbą lub gipsem obiekty, wykonane z drewna, metalu czy znalezionych przedmiotów, przypominają fragmenty antycznych artefaktów wydobytych z ziemi. Podobnie jak w malarstwie, chodziło nie o dosłowność, lecz o ślad, o sugestię czasu i erozji.
American-Italian – tak bywa określany, bo choć urodzony w USA, większą część życia spędził we Włoszech i tam też tworzył. Ta podwójna tożsamość widoczna jest w jego sztuce: amerykańska swoboda gestu spotyka się z europejskim namysłem nad tradycją. W efekcie powstał dorobek, który trudno zaszufladkować, ale łatwo rozpoznać. Kilka nerwowych linii i pojedyncze imię zapisane na jasnym tle wystarczą, by wiedzieć, że to jego praca.
Rocznica urodzin Cy Twombly’ego to dobra okazja, by wrócić do jego obrazów bez uprzedzeń – zobaczyć w nich nie prowokację, lecz próbę przełożenia myśli i pamięci na gest. W świecie przesyconym jednoznacznymi komunikatami jego malarstwo wciąż pozostaje otwarte, nieoczywiste i wymagające uważnego spojrzenia. (fot. Wikipedia)
#CyTwombly