Richard Diebenkorn – dialog między abstrakcją a pejzażem
Twórczość Richarda Diebenkorna wymyka się prostym klasyfikacjom. Kojarzony z amerykańskim ekspresjonizmem abstrakcyjnym, jednocześnie przez całe życie prowadził dialog z figuracją i pejzażem. Jego obrazy potrafią być surowe, geometryczne i pozornie chłodne, by za moment odsłonić subtelność koloru i wrażliwość na przestrzeń, które zdradzają malarza głęboko zanurzonego w tradycji. Diebenkorn należał do tych artystów XX wieku, którzy nie traktowali stylu jak deklaracji ideologicznej, lecz jak narzędzie – zmienne, elastyczne, podporządkowane widzeniu świata.
Dziś przypada rocznica urodzin artysty – Richard Diebenkorn urodził się 22 kwietnia 1922 roku w Portland w stanie Oregon. Dorastał w Kalifornii, która stała się dla niego nie tylko miejscem życia, ale i jednym z najważniejszych tematów malarskich. Światło Zachodniego Wybrzeża, rozległe przestrzenie, linie horyzontu i architektoniczny porządek przedmieść odnajdziemy później w jego najbardziej znanych cyklach.
Podczas II wojny światowej służył w Korpusie Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych. Pobyt w wojsku nie był przerwą w myśleniu o sztuce – przeciwnie, pozwolił mu intensywnie rysować i rozwijać warsztat. Po wojnie studiował dzięki wsparciu z GI Bill, a jego malarstwo zaczęło ewoluować w stronę abstrakcji. W latach 40. i 50. związał się z ruchem Bay Area Figurative Movement, tworząc obok takich artystów jak David Park czy Elmer Bischoff. Był to moment szczególny: gdy Nowy Jork umacniał dominację ekspresjonizmu abstrakcyjnego, na Zachodnim Wybrzeżu artyści świadomie wracali do figury i pejzażu.
Diebenkorn nie porzucił jednak abstrakcji. Najbardziej rozpoznawalnym etapem jego twórczości stał się cykl „Ocean Park”, rozwijany od końca lat 60. Nazwa pochodzi od dzielnicy w Santa Monica, gdzie miał pracownię. Obrazy z tej serii to rozległe kompozycje zbudowane z przecinających się linii, prostokątów i płaszczyzn barwnych. Na pierwszy rzut oka wydają się minimalistyczne i zdystansowane emocjonalnie, lecz przy dłuższym kontakcie ujawniają wyrafinowaną grę kolorów – rozbielonych błękitów, przygaszonych ocherów, świetlistych różów i zieleni. To abstrakcja nasycona doświadczeniem patrzenia na krajobraz.
Istotne w jego pracy było także nieustanne poprawianie i przemalowywanie. Pod powierzchnią obrazów kryją się wcześniejsze wersje kompozycji – zamalowane linie, przesunięte krawędzie, zmienione proporcje. Diebenkorn nie ukrywał tych śladów całkowicie; przeciwnie, pozwalał im współtworzyć strukturę dzieła. Dzięki temu jego płótna mają w sobie napięcie między porządkiem a korektą, między planem a intuicją.
Choć przez lata funkcjonował nieco na uboczu głównych nowojorskich narracji o sztuce powojennej, z czasem jego znaczenie zaczęło być coraz szerzej doceniane. Wystawiał w najważniejszych amerykańskich muzeach, a jego prace trafiły do kolekcji m.in. Museum of Modern Art w Nowym Jorku czy San Francisco Museum of Modern Art. Był także cenionym pedagogiem – uczył m.in. na UCLA i w California College of the Arts, wpływając na kolejne pokolenia malarzy.
Zmarł w 1993 roku. Pozostawił po sobie obszerny, różnorodny dorobek: od wczesnych, dynamicznych abstrakcji, przez figuratywne sceny z lat 50., po wyciszone, monumentalne kompozycje „Ocean Park”. Jego twórczość do dziś stanowi punkt odniesienia w dyskusjach o relacji między abstrakcją a przedstawieniem oraz o specyfice amerykańskiego malarstwa powojennego.
W rocznicę jego urodzin warto wrócić do obrazów Diebenkorna nie z myślą o etykietach i przynależnościach do nurtów, lecz z ciekawością wobec procesu: patrzeć, jak buduje przestrzeń, jak prowadzi linię, jak pozwala kolorowi oddychać. W jego malarstwie nie ma demonstracyjnych gestów – jest za to konsekwentna, uważna praca oka i ręki.
(fot. Wikipedia)
#RichardDiebenkorn