Elie Nadelman – rzeźbiarz łączący klasykę z nowoczesnością
Elie Nadelman to postać, która wymyka się prostym kategoryzacjom: rzeźbiarz urodzony w Warszawie, artysta związany z paryską awangardą, a następnie jedna z ważniejszych postaci nowojorskiego środowiska artystycznego pierwszej połowy XX wieku. W swojej twórczości łączył klasyczną harmonię z nowoczesnym uproszczeniem formy, inspirując się zarówno sztuką antyczną, jak i estetyką ludową. Choć przez lata pozostawał w cieniu bardziej rozpoznawalnych nazwisk modernizmu, dziś coraz częściej przywołuje się go jako jednego z pionierów rzeźbiarskiej abstrakcji figuratywnej.
Rocznica urodzin artysty (urodził się 12 lutego 1882 roku w Warszawie) to dobra okazja, by przyjrzeć się jego drodze twórczej i temu, jak z lokalnego, warszawskiego środowiska trafił do centrum światowej sztuki. Nadelman studiował początkowo w Polsce, jednak kluczowy dla jego rozwoju okazał się wyjazd do Paryża w 1904 roku. Tam zetknął się z twórczością Rodina, ale zamiast podążać śladem ekspresyjnego modelunku, wybrał kierunek przeciwny – redukcję, klarowność, syntetyczną linię. Tworzył rzeźby o gładkich, niemal geometrycznych powierzchniach, w których ciało ludzkie stawało się nośnikiem rytmu i proporcji, a nie emocjonalnego napięcia.
W 1914 roku przeniósł się do Stanów Zjednoczonych i to właśnie tam zbudował swoją pozycję jako Polish-American sculptor. Nowy Jork przyjął go jako artystę o wyrazistym, rozpoznawalnym stylu. Brał udział w przełomowej Armory Show w 1913 roku, jeszcze zanim na stałe osiadł w USA, prezentując swoje prace obok czołowych twórców europejskiej awantgardy. Jego rzeźby – eleganckie, uproszczone akty kobiece, wizerunki tancerek, głowy o migdałowych oczach i zredukowanych detalach – wpisywały się w poszukiwania nowej formy, która zrywała z akademickim realizmem, ale nie porzucała figury.
Ciekawym wątkiem jego działalności była fascynacja sztuką ludową. Wraz z żoną, Violą Speyer, stworzył imponującą kolekcję amerykańskiej sztuki naiwnej i rzemiosła ludowego. Ta kolekcjonerska pasja nie była tylko hobby – wpływała na jego własne poszukiwania formalne. Widać to w dążeniu do prostoty i dekoracyjności, w świadomym upraszczaniu anatomii, w rytmicznym traktowaniu bryły. Nadelman traktował rzeźbę jak kompozycję linii w przestrzeni, niemal jak trójwymiarowy rysunek.
Lata 20. przyniosły mu uznanie i stabilizację finansową, ale wielki kryzys boleśnie odbił się na jego sytuacji materialnej. Zmuszony do sprzedaży kolekcji, stopniowo wycofywał się z życia artystycznego. Jego późniejsze prace, często wykonywane w tańszych materiałach, jak terrakota czy gips, zachowały jednak charakterystyczną elegancję i dyscyplinę formy. Zmarł w 1946 roku w Riverdale w stanie Nowy Jork.
Dziś jego rzeźby znajdują się w zbiorach najważniejszych muzeów, w tym Museum of Modern Art w Nowym Jorku. Z perspektywy czasu widać wyraźnie, że Nadelman należał do tych artystów, którzy potrafili stworzyć własny język na styku kultur – europejskiej tradycji i amerykańskiej nowoczesności. Jego twórczość pokazuje, że modernizm nie musiał oznaczać gwałtownego zerwania z przeszłością; mógł być także próbą jej uporządkowania i przepisania na nowo, z naciskiem na czystość formy i świadome operowanie detalem.
(fot. Wikipedia)
#ElieNadelman