Albert Pinkham Ryder – twórca zagadkowy i mistyczny malarz pejzaży
Albert Pinkham Ryder pozostaje jedną z najbardziej zagadkowych postaci amerykańskiego malarstwa przełomu XIX i XX wieku. Nie szukał rozgłosu, nie zabiegał o uznanie krytyków, nie podporządkowywał się modom artystycznym. Tworzył powoli, często latami poprawiając jedno płótno, nakładając kolejne warstwy farby, eksperymentując z werniksami i żywicami. Efekt bywał nieprzewidywalny – jego obrazy z czasem pękały, ciemniały, ulegały zmianom. Dla Rydera ważniejsza od technicznej trwałości była atmosfera – gęsta, niemal mistyczna aura, która unosi się nad jego marynistycznymi pejzażami i symbolicznymi scenami.
Urodził się 19 marca 1847 roku w New Bedford w stanie Massachusetts, dlatego dziś przypada rocznica jego urodzin. Dorastał w mieście o silnych tradycjach wielorybniczych, co nie pozostało bez wpływu na jego wyobraźnię. Motyw morza – spokojnego, a jednocześnie pełnego niewidocznego napięcia – powracał w jego twórczości wielokrotnie. Choć studiował w Nowym Jorku i przez pewien czas pozostawał pod wpływem szkoły rzeki Hudson, szybko wypracował własny, odrębny język malarski.
Obrazy Rydera wymykają się prostym klasyfikacjom. Czerpał z romantyzmu, symbolizmu, literatury (inspirował się m.in. Szekspirem czy legendą o latającym Holendrze), ale jego styl był głęboko osobisty. Postacie na jego płótnach często wydają się zawieszone między snem a rzeczywistością. Krajobrazy – skąpane w mroku, rozświetlone księżycem, zdominowane przez uproszczone formy – nie są realistycznym zapisem natury, lecz raczej wizją wewnętrzną. Kolorystyka bywa ograniczona, przygaszona, budująca nastrój ciszy i skupienia.
Ryder prowadził życie samotnika. Mimo że funkcjonował w środowisku artystycznym Nowego Jorku, stronił od salonów i rynku sztuki. Sprzedawał niewiele, często oddawał swoje prace znajomym. Każdy obraz traktował niemal jak organizm, który dojrzewa w swoim tempie. Ta nieustanna ingerencja w już ukończone dzieła sprawiła później niemało problemów konserwatorom, ale też stała się częścią legendy artysty – twórcy bezkompromisowego, skoncentrowanego na wizji bardziej niż na trwałości materii.
Wpływ Rydera okazał się znacznie większy, niż mogłoby się wydawać za jego życia. Docenili go artyści modernistyczni, a jego nastrojowość i syntetyczne traktowanie formy otworzyły drogę amerykańskiemu symbolizmowi i pewnym nurtom ekspresjonizmu. Dla wielu twórców stał się przykładem niezależności – dowodem na to, że można podążać własną ścieżką, nawet jeśli oznacza to funkcjonowanie na uboczu głównego nurtu.
Dziś jego obrazy znajdują się w najważniejszych muzeach w Stanach Zjednoczonych. Patrząc na nie, trudno oprzeć się wrażeniu, że czas płynie w nich inaczej – wolniej, ciszej, jakby pod powierzchnią farby wciąż pracowała ta sama, niespokojna wyobraźnia. (fot. Wikipedia) #AlbertPinkhamRyder