Kenneth Noland – poszukiwanie czystego koloru w malarstwie abstrakcyjnym

Kenneth Noland należał do tych artystów amerykańskich, którzy po II wojnie światowej pomogli przesunąć punkt ciężkości światowej sztuki z Europy do Stanów Zjednoczonych. Kojarzony przede wszystkim z malarstwem barwnych pól (Color Field painting), przez dekady konsekwentnie badał możliwości koloru – jego intensywność, relacje, napięcia i ciszę, jaką może wytworzyć na płótnie. W czasach, gdy ekspresyjny gest Jacksona Pollocka czy Willema de Kooninga definiował amerykańską awangardę, Noland wybrał drogę redukcji formy. Odrzucił narrację i figurację, skupiając się na czystym doświadczeniu patrzenia.

Urodził się 10 kwietnia 1924 roku – dziś przypada rocznica jego urodzin. Zanim jednak stał się jednym z czołowych przedstawicieli Color Field painting, był żołnierzem armii amerykańskiej podczas II wojny światowej. Po jej zakończeniu wykorzystał możliwości, jakie dawał program dla weteranów (GI Bill) i rozpoczął studia artystyczne w Black Mountain College. To właśnie tam spotkał Josefa Albersa, byłego wykładowcę Bauhausu, który wywarł ogromny wpływ na jego myślenie o kolorze jako autonomicznej wartości. Albers uczył dyscypliny, analitycznego podejścia i przekonania, że barwa nigdy nie istnieje w izolacji – zawsze działa w relacji.

Najbardziej rozpoznawalne prace Nolanda z przełomu lat 50. i 60. to cykle koncentrycznych kół – tzw. „targets”. Na surowym, często niegruntowanym płótnie pojawiały się pulsujące, czyste kręgi koloru. Artysta używał farb akrylowych wsiąkających w materiał, dzięki czemu powierzchnia obrazu pozostawała płaska, pozbawiona faktury i śladu pędzla. Zależało mu na tym, by nic nie odciągało uwagi od samej relacji barw. Widz nie miał „czytać” obrazu, lecz go doświadczać – zanurzyć się w zestawieniu tonów, w ich wibracji.

W kolejnych latach artysta rozwijał inne motywy: pasy, romby, szewrony, symetryczne podziały płótna. Każda seria była laboratorium – próbą sprawdzenia, jak zmienia się percepcja koloru w zależności od kształtu i krawędzi. Noland przywiązywał ogromną wagę do formatu obrazu; często odchodził od tradycyjnego prostokąta na rzecz płócien o nieregularnych konturach. Kształt stawał się integralną częścią kompozycji, a nie tylko neutralnym nośnikiem.

Był związany z waszyngtońską sceną artystyczną, a wraz z Morrisem Louisem i Helen Frankenthaler uznawany jest za jednego z kluczowych twórców rozwijających malarstwo barwnych plam. Krytyk Clement Greenberg widział w jego pracach konsekwentną realizację idei „czystości medium” – przekonania, że malarstwo powinno koncentrować się na tym, co dla niego właściwe: płaskości, kolorze, powierzchni. Dla jednych była to droga do wyrafinowanej prostoty, dla innych – zbyt chłodna redukcja emocji. Noland pozostawał jednak wierny własnym założeniom.

Choć jego obrazy wydają się oszczędne, nie są zimne ani mechaniczne. Intensywność czerwieni, głębia granatu, kontrast żółci i czerni potrafią działać niemal fizycznie. Minimalizm formy nie oznaczał minimalizmu decyzji – każdy milimetr przejścia między barwami miał znaczenie. W świecie przeładowanym obrazami Noland proponował skupienie i ciszę.

Zmarł w 2010 roku w wieku 85 lat, pozostając jednym z najważniejszych przedstawicieli amerykańskiej abstrakcji powojennej. Jego prace znajdują się w najważniejszych muzeach sztuki współczesnej, a wpływ na kolejne pokolenia malarzy – zwłaszcza tych, którzy traktują kolor jako głównego bohatera obrazu – pozostaje czytelny do dziś.

(fot. Wikipedia)
#KennethNoland